Szybkie Czytanie – Definicja i Historia

Czytanie: 7 minut

O szybkim czytaniu słyszałem od dosyć dawna. Już w gimnazjum „obiło mi się o uszy” to magiczne pojęcie. Jednak nigdy nie byłem ciekaw, jak to dokładnie działa… do czasu.

Na początku, gdy postanowiłem napisać artykuł na ten temat, nie zdawałem sobie sprawy w co się pakuję. Myślałem, że sprawa będzie dosyć prosta i łatwa – nic bardziej mylnego (cytując klasyka).

Możliwe, że podobnie jak ja, pogubiłeś się już w tym bałaganie.

Spróbuję zebrać wszystkie istotne informacje na ten temat.

Z uwagi na ogrom materiałów, jakie zdobyłem – powstanie cykl artykułów o szybkim czytaniu. Po kolei przeanalizujemy z czym to się je i ile w tym prawdy.

1. Tło historyczne

Wbrew pozorom szybkie czytanie to nie taka nowość. Okazuje się, że ma ono swoje początki już w okolicach 1600 – 1700r. Antonio Magliabecchi, włoski kolekcjoner i bibliotekarz, znany był w swoich czasach z wybitnej pamięci i niezwykle szybkiego czytania. Jedna z anegdot mówi, że Magliabecchi zapytany przez księcia Kosmę III o rzadką książkę, był w stanie wskazać, w której znajduje się bibliotece, na której półce i która z rzędu stoi. Bibliotekarz twierdził też, że jest w stanie bardzo szybko przeczytać książkę i ją zapamiętać.

Pierwsze doświadczenia nad szybkim czytaniem prowadził w 1879r. francuski badacz Louis Émile Javal. Za pomocą specjalnie ustawionych lusterek badał ruchy oczu. Odkrył ruchy sakkadowe oka oraz fiksację.

W 1908 r. zostaje wydana książka pt. „The Psychology and Pedagogy od Reading”  autorstwa Edmund Burke Huey. Jedna z najbardziej wpływowych książek z tego zakresu, była inspiracją do wielu współczesnych badań psychologicznych nad czytaniem.

W 1921r. wydano książkę John Anthony O’Briena „Silent reading, with special reference to methods for developing speed; a study in psychology and pedagogy of reading”. Niektórzy twierdzą, że jest to pierwsze oficjalne opracowanie na temat podstaw szybkiego czytania. Autor porusza m.in. takie tematy jak przyśpieszenie czytania i niwelowanie subwokalizacji.

„How to Read Book” to książka Dr Mortimer J. Adlera wydana w 1940 r. Autor to amerykański profesor, filozof i teoretyk edukacji. Opisał on system pomagający w aktywnym czytaniu. Krótko mówiąc zachęca do czytania „od ogółu do szczegółu”.

Kolejnym istotnym fakt, który możesz połączyć z rozwojem szybkiego czytania odnajdziesz w czasach II wojny światowej. Opracowano wtedy metodę odróżniania samolotów, dzięki której brytyjscy piloci byli w stanie rozpoznawać samoloty wroga, widząc je jedynie przez ułamek sekundy. Po wojnie zaczęto wykorzystywać te same techniki do nauki szybkiego czytania.

Główną prowodyrką tego hasła stała się Evelyn Wood w 1959r. kiedy to opracowała podstawowe metody i zaprezentowała autorski program Dynamicznego Czytania, a jednym z jej uczniów był John F. Kennedy, który wkrótce sam stał się aktywnym propagatorem technik szybkiego czytania.

Pierwsza telewizyjna reklama kursu szybkiego czytania – 1979r.

Maria Teresa Calderon z Filipin twierdzi, że w 1968r. zdobyła rekord Guinnessa w szybkim czytaniu – 80 000 słów na minutę i 100% zrozumienia (!) Jednak do tej pory nie są znane wytyczne i standardy do bicia rekordu Guinnessa w szybkim czytaniu.

Okazuje się, że szybkie czytanie w Polsce zyskało dużą popularność na przełomie lat 90 i 00. Powstało wtedy wiele kursów, szkoleń, szkół, akademii, a nawet instytuty!

Do tej pory gdy poszukasz w Google, zostaniesz zasypany lawiną ofert z obietnicami, że będziesz czytał z szybkością 1000 – 2000 słów na minutę.

W okół szybkiego czytania urosło mnóstwo mitów a nawet legend. Wiele osób przypisuje mu wręcz niewyobrażalne osiągi. Ba! Polska ma w tym olbrzymi wkład! Krążą informacje, że w 2002 roku 19-letnia Kamila Kornet ustanowiła rekord świata w szybkim czytaniu (dokładnie 46 482 słów na minutę). A w 2014 roku został on pobity przez Mateusza Jabłońskiego – 1,24 sek. czyli 111 tys.29 słów/ minutę , 65% zrozumienia. Sam widzisz, że w kwestii rekordów jest sporo sprzeczności.

W 2015 r. Memoriad – Światowa Federacja Sportów Umysłowych, ustanowiła „Światowe Standardy Bicia Rekordu w Prędkości Czytania”, aby zapobiec niejasnym twierdzeniom.

2. Szybkie czytanie w liczbach

Kto nie chciałby czytać w tak błyskawicznym tempie?!

Wyobraź sobie, jak pochłaniasz Potop w kilka godzin. Policzę to w prosty sposób. Przeciętna szybkość czytania dorosłego człowieka to ok. 200 – 250 słów na minutę. A obszerniejsze lektury mają dużo słów, np:

Potop – 380 524

Pan Tadeusz – 68 682

Ogniem i Mieczem – 239 040

Władca Pierścieni: Drużyna Pierścienia – 481 103

Zwykły śmiertelnik czytając z dobrą prędkością (250 snm) ok. 1 godziny dziennie – Władcę Pierścieni (481 103) przeczyta w ok. 32 dni.

Po kursie, gdy zwiększy prędkość do 2000 snm, zajmie mu to 8 razy mniej czasu, czyli ok. 4 godziny. A to i tak podobno ułamek możliwości naszego mózgu 😉

Brzmi cudownie 😍

3. Definicja

Czym tak naprawdę jest szybkie czytanie. Mam wrażenie, że właśnie przez błędne nazewnictwo wynika tak wiele nieporozumień. Jest dostępnych wiele technik, które są włączane do „szybkiego czytania” jednak sądzę, że tak być nie powinno.

Dla mnie szybkie czytanie to umiejętność przeczytania i zrozumienia CAŁEGO tekstu w ponadprzeciętnej prędkości. Tymczasem w wielu źródłach na ten temat łączy się to z technikami czytania wybiórczego i fotoczytania.

Nie mówię, że umiejętność szybkiego przejrzenia książki jest czymś złym, ale myślę, że nie powinna ona być utożsamiana z szybkim czytaniem. Czasami możliwość szybkiego znalezienia konkretnej informacji w książce oszczędza wiele czasu.

Problemem jest również pojęcie zrozumienia tekstu, ponieważ jest w zupełności niemożliwe do zmierzenia. Często mierzy się go za pomocą testu złożonego z kilkunastu pytań zamkniętych. Nigdy jednak nie wiadomo, czy czytelnik nie znał poprawnej odpowiedzi przed przeczytaniem tekstu lub po prostu nie strzelił.

Na taką subiektywna definicję ścisły wpływ ma cel w jakim czytam książki. Zagłębiając się w lekturę zależy mi na zapoznaniu się z całością treści oraz pełnym jej zrozumieniu. Nakłada to dość istotne ograniczenia. Żeby przemyśleć myśli i idee, które próbuje mi przekazać autor, często muszę się zatrzymać i przemyśleć to czego się dowiedziałem. Aby w pełni wniknąć w materiał, muszę zapoznać się ze sposobem myślenia autora, a tego nie zrobię czytając jedynie urywki wyrwane z kontekstu.

Jestem takiego zdania, że wszystko z czym się stykam jest „po coś”. Jeśli autor tekstu, który czytam, użył tylu słów ilu użył, ma to czemuś służyć. W innym przypadku po co mamy dbać o edukację o języku i poszerzanie umiejętności posługiwania się nim, jak moglibyśmy używać samych bezokoliczników – przecież też byśmy się dogadali.

Podsumowanie

Szybkie czytanie to nie jest coś nowego. Zagadnienie to było zgłębiane już w XVII w., jednak pierwsze zamierzone użycie technik pozwalających na szybkie kojarzenie faktów wykorzystano dopiero podczas II wojny światowej. Z pierwszego programu szybkiego czytania skorzystał J. F. Kennedy. Sprawa rekordów w szybkim czytaniu jest mocno kontrowersyjna. Wierząc kuszącym obietnicom niektórych szkół można czytać fenomenalnie szybko. Szybkie czytanie nie dla wszystkich oznacza to samo i rozumienie tego terminu jest zależne od celu, w jakim czytasz.

W następnym artykule poznasz co na ten temat mówią badania naukowe i czy jest możliwe osiągać takie wyniki, jakie są obiecywane.

Purple Banner Flags